Bardzo pozytywny przykład edukacji regionalnej. Autorzy w łatwy sposób wybrnęli z tego, by nie tylko mówić o Zagłębiu lub tylko o Śląsku, bo z racji terenu granicznego dwóch regionów mogłoby to być ciężkie do obejścia. Po prostu przedmiot dotyczy regionu śląsko- dąbrowskiego.
O działalności oraz prezentację można poczytać i zobaczyć TUTAJ
_________________ "przemoc jest lepsza niż kult ciszy"
ale się przestraszyłem Podobno to ci co wspierają kulturę zagłębiowską - żenada
Cytat:
W holu Biblioteki Śląskiej stanął w poniedziałek stojak z ulotkami miast, imprez, instytucji kulturalnych i restauracji z całej aglomeracji. Na Zachodzie taka forma promocji to norma. Pomysł właśnie został przeniesiony na Śląsk.
Stojak nie jest duży, ale trudno go nie zauważyć. Na ciężkich stalowych ramionach, wykutych w warsztatach artystów z bytomskiej galerii Stalowe Anioły, dźwiga kilka tysięcy kolorowych ulotek promujących miasta, muzea, galerie, restauracje i imprezy w województwie śląskim. Każda z nich ma ujednoliconą formę wizytówki o dwujęzycznej, polsko-angielskiej treści. Zmieści się w portfelu, opatrzona z tyłu mapka doprowadzi na miejsce, zostanie na pamiątkę. Czasem zadziała jak karta rabatowa. Dzięki niej dostaniesz zniżkę w Bytomskim Centrum Kultury i jednym ze śląskich salonów spa, a w katowickim BWA i cieszyńskim punkcie informacji turystycznej odbierzesz prezent niespodziankę.
Podobne stojaki można obejrzeć już w kilkunastu miejscach w regionie. Stoją w hotelach, instytucjach kultury, centrach informacji turystycznej. Czasem zamiast nich są przymocowane do ściany tablice. Każdy z tych tajemniczych obiektów opatrzony jest wielkim różowym napisem "Local Heroes".
- Lokalni bohaterowie to właśnie wszystkie te instytucje i miejsca, których wizytówki zostały umieszczone na stojakach i tablicach. Nie znajdziesz tam żadnych sieciowych kin czy restauracji. Jest tylko to co najlepsze i unikalne w województwie - wyjaśniają Karolina i Piotr Jakoweńko, organizatorzy śląskiej edycji przedsięwzięcia. Swoje wizytówki mają Nikiszowiec, kopalnia Guido, Śląski Zamek Sztuki i Przedsiębiorczości czy teatr Korez.
Projekt "Local Heroes" został przeniesiony na śląski grunt z Krakowa. Tam z powodzeniem funkcjonuje już od dwóch lat. Jego twórczynią jest Tamara Romaniuk, krakowska graficzka. To ona wymyśliła, jak mają wyglądać standy i wizytówki. - Mnie z kolei zainspirowały przedsięwzięcia realizowane za granicą - mówi Romaniuk.
W całej Europie w miejscach odwiedzanych przez turystów można spotkać stojaki z ulotkami znajdujących się w pobliżu miejsc, które też warto byłoby odwiedzić. To samonapędzająca się akcja promocyjna. Dlaczego nie miałyby stanąć na Górnym Śląsku?
- Przecież między Krakowem i Wrocławiem nie zieje na mapie czarna dziura. Tu turyści też się zatrzymują. Jeśli jest ich mniej niż w innych miejscach w kraju, to tylko dlatego że jesteśmy kiepsko przygotowani - mówi Piotr, który na co dzień zajmuje się projektowaniem grafiki użytkowej. O tym, że Górny Śląsk ma turystyczny potencjał, jest przekonana Karolina, jego żona. Dowody na to zbiera codziennie, jest przewodniczką po województwie. - Mamy tu gości hotelowych, którzy wieczorami chcą zobaczyć coś wartego zapamiętania. Są studenci, którzy przyjeżdżają z rozmaitych miejsc i nie chcą się nudzić. No i są mieszkańcy, którzy też nie zawsze wiedzą, co ciekawego jest w najbliższej okolicy. "Local Heroes" jest dla nich wszystkich - mówi Karolina.
Na razie na przystąpienie do akcji zdecydowało się 30 instytucji i firm. Miejsc na stojakach jest na 70. Stojaki i tablice staną na razie w 50 punktach aglomeracji. W poniedziałek organizatorzy ustawili jeden w Bibliotece Śląskiej. - Rozwożenie wszystkich zajmie nam pewnie czas do końca miesiąca, a już trzeba wracać do tych postawionych wcześniej - mówią organizatorzy. Prosto z biblioteki zamierzali udać się do GCK. Po ostatnim spektaklu w Korezie tamtejszy stojak został ogołocony z wizytówek.
Był dziadek, który miał wnuczęta. Rozkoszne urwisy. Skore do psikusów. Ich ulubioną zabawą było wołanie pod chatką dziadka i to najczęściej w porze jego poobiedniej drzemki: – "Dziadku, Dziadku! Stlaśny wilk!!!". Kiedy dziadek wypadał z flintą w rękach i gaciach opadających na chudziutkie nożyny, wnuki wyły ze szczęścia. Do czasu. Kiedyś zjawił się najprawdziwszy wilk, a dziadek – pomimo jęków wnucząt – obrócił się w łóżku na drugi bok, mamrocząc: - "Wstrętne bachory"…
Ta bajka da się przyrównać do lamentu dobiegającego z różnych stron regionu, a najbardziej z Sosnowca: –Luuuudzie! Marginalizują nas!". Polityczni gracze i spolegliwe im organizacje (dzieciska) podnoszą wrzask o rzekomej dyskryminacji Zagłębia Dąbrowskiego wobec pobliskiego Śląska (wilk), wołając do społeczeństwa (dziadka) o zwarcie szeregów w obronie "słusznej sprawy". No to ja się pytam: – Gdzież te huncwoty były dotychczas? Co zrobiły w interesie "dziadka"? Przez minione od wyborów lata pochowały się w poselskich norkach i ani du–du. Nawet na sejmowych mównicach ich nie uświadczyłeś, chociaż to miejsce im przynależne naturalnie, jak psu gnat. Teraz, ponieważ nadchodzi trzylecie kolejnych elekcji, wypłynęły na powierzchnię i wszędzie ich pełno, oczywiście w otoczeniu wiernych zelotów. Drą się wniebogłosy: – "Ślązacy nas zżerają!". Jak tak dalej pójdzie wnet nas wezwą – Zagłębiaków – na wojnę ze Śląskiem o… Katowice. Za chwilę i tego będzie im mało, no bo Śląsk jest duuuży. Zagłębie więc zajmie z pomocą kiboli Górny Śląsk (tak będzie, bo Ślązacy to niemrawy ludek), a później Opolszczyznę i wreszcie Dolny Śląsk. Nada się wtedy łaskawie nazwy: Górne Zagłębie, Zagłębie opolskie, czy Dolne Zagłębie. Niemożliwe? A przecież prezydent Majchrowski już działa, niczym Konrad Wallenrod, na rzecz wcielenia Krakowa do Zagłębia. Później już poleci: – "Co? Nie lubią nas?" – i ciach – nasza jest Wielkopolska jako Wielkozagłąbska. Kaszubi mają brzydką gwarę? To zrobimy im Szwajcarię Zagłębiowską itp. itd. W ten prosty sposób będziemy mieć jako region bezpośredni dostęp do morza… Do nas dzisiaj należy Zagłębie, a jutro cały świat! Póki co jednak, mamy na karku Śląsk z jego imperialnymi ciągotami, a na dodatek w całym kraju mylą nas ze sobą. Co za wstyd…
Dość wiców, jak mówią moi przyjaciele z drugiej strony Brynicy. Faktem jednak jest wyjątkowa słabość naszej parlamentarnej reprezentacji na przestrzeni 20. minionych lat. I to obojętne, skąd by się nie wywodziła; jeden Dolniak wiosny nie czyni. Konia z rzędem temu, kto wymieni naszych posłów i senatorów choćby poprzedniej kadencji. Przepadli z kretesem w naszej niepamięci, a często i niesławie. A przecież zamiast dzisiejszych jęków i jeremiad o marginalizacji wystarczyło się dogadać, po pierwsze – w reprezentacji zagłębiowskiej, ponad partyjnymi podziałami; po drugie – z posłami śląskimi, nie bacząc na jakieś głupie pseudoregionalne zaszłości. Próby – i owszem – podejmowano, lecz zawsze kończyły się fiaskiem, a posłowie mniej lub bardziej udolnie kombinowali raczej we własnym interesie niż jakiejś konkretnej społeczności. Nikt ich też z radosnej działalności nie rozliczał do czasu wyborów, bo dopiero wtedy można im pokazać czerwoną kartkę. I teraz pretensje do całego świata? Nikt nas nie kocha, nikt nas nie lubi… Zresztą winni są nie tylko parlamentarzyści, ale i samorządowcy większości gmin, niedostrzegający niczego poza własnymi opłotkami. Skąd my to znamy: – "Byle moja wieś spokojna"? Bardzo chciałbym się mylić, ale nie przypominam sobie jakichkolwiek zdecydowanych i wspólnie skoordynowanych działań, służących sprawie całego Zagłębia, a nie wyłącznie interesom różnych lokalnych władyków, za nic mających integracyjne dążenia społeczeństwa regionu. Przykład? Ot, choćby wzajemne dąsy Sosnowca z Dąbrową Górniczą, Czeladzią czy Będzinem oraz wszystkich ze wszystkimi… Jeśli jest inaczej, to proszę mnie wyprowadzić z błędu.
Ślązacy też żrą się bez litości pomiędzy sobą, jednak kultura polityczna jest u nich daleko bardziej zaawansowana i na zewnątrz, przynajmniej w ramach województwa, znacznie łatwiej się dogadują, a jak zachodzi potrzeba, to wspólnie potrafią podnieść nielichy raban na cały kraj. Może to dlatego, że Śląsk ma prawie tysiącletnią historię, Zagłębie zaś ledwie stuletnią?
Pechem Śląska i Zagłębia jest żywy do dzisiaj syndrom najdłużej w Europie płonącej granicy. Tyle że po jej śląskiej stronie, w licznie tu przemieszczających się dziejowych nawałnicach, ginęli ludzie, płonęły zasobne miasta i wsie, a po zagłębiowskiej co najwyżej spalił się hektar lasu i wyginęło trochę zwierza, bo ludność ówczesnych Czeladzi i Będzina oraz okolicznych przysiółków zwiewała, gdzie pieprz rośnie, a była podobno dobrze w tym zajęciu wyćwiczona. Ciekawe że w moim pokoleniu pięćdziesięciolatków syndrom granicy zanikł niemalże całkowicie bądź zyskał wymiar żartobliwy, by teraz wybuchnąć ze zdwojoną siłą. A już całkiem piramidalne są obecnie wzajemne wyzwiska "hanysów z białostocczyzny" z "gorolami z kieleckiego" (w innym miejscu tego czasopisma państwo profesorstwo Kazimiera i Jacek Wodzowie zmagają się z próbą wyjaśnienia tego fenomenu).
Cóż więc robić? Przede wszystkim – pomyśleć dwa razy nim, w jakiejś wątpliwej sprawie niewartej funta kłaków, wytoczy się działa przeciwko Śląskowi (i Ślązakom!). Po co kłócić się o symbole i nazwy, kiedy są znacznie ważniejsze sprawy? Jedziemy na jednym wózku, czy tego chcemy, czy nie. Ponadto – natychmiast należy dogadać się w ramach wszystkich samorządów i podjąć frontalną batalię zapobiegającą samomarginalizacji (tak, tak!) regionu. To szczególnie ważne, kiedy omiata nas skrzydło światowego kryzysu, a unijne pieniądze z powodu swarów i braku zagłębiowskiej jedności przechodzą koło nosa. Wreszcie – zwyczajnie: szanować się nawzajem. Szanować podobieństwa, ale też odrębności. I stale poszukiwać punktów zbieżnych, a nie znaków podziału. Czy to tak wiele?
nazwa konkursu OK, ale wypowiedź "przyjaciela Czeladzi", szkoda gadać- Jedną z nagród dostał terminal ze Sławkowa
Cytat:
Przewodniczący Parlamentu Europejskiego prof. Jerzy Buzek został wybrany osobowością roku w konkursie "Śląskie na 5". Konkurs zorganizował Śląski Urząd Wojewódzki w Katowicach w ramach obchodów piątej rocznicy przystąpienia
Polski do Unii Europejskiej.
Zgłaszane i oceniane przez ekspertów osoby, instytucje lub projekty rywalizowały o honorową nagrodę wojewody. Jednym z głównych kryteriów oceny było "dobre wykorzystanie członkostwa Polski w UE". Nagrody wręczono w poniedziałek w westybulu zabytkowego gmachu Urzędu w pięciu kategoriach: ekologia, gospodarka, innowacja, nauka i osobowość. Laureaci otrzymali statuetki "Śląskie na 5".
- Ta nagroda ma dlatego dla mnie taką wielką wartość, że zdobywam ją wśród najbardziej swoich, nie tylko w Europie, ale i w Polsce - mówił w poniedziałek Buzek, odbierając nagrodę. Przypomniał, że obecna sytuacja Ślązaków znacznie różni się od losów poprzednich pokoleń, które wobec zewnętrznych zagrożeń mogły praktycznie tylko bronić swego honoru.
- Dzisiaj możemy budować naszą prawdziwą siłę i niezależność
, możemy budować naszą wartość, nasz Śląsk w Polsce, naszą Polskę w Europie. Przed nami są gigantyczne zadania, ale jak piękne. Mamy przed sobą wielką budowę
, będziemy ją prowadzili jeszcze przez dziesięciolecia, ale warto - przekonywał przewodniczący PE.
W konkursowej kategorii: ekologia przedstawiciele Głównego Instytutu Górnictwa z Katowic (GIG) i Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla (ICHPW) z Zabrza odebrali statuetkę za przedsięwzięcie związane z uruchomieniem Centrum Czystych Technologii Węglowych.
Czyste technologie węglowe to - w ocenie Buzka - szansa na wieloletnie perspektywy rozwoju polskiego górnictwa i energetyki. Instytucja zajmująca się opracowywaniem i wdrażaniem takich technologii - wspólny projekt GIG i ICHPW - ma powstać w ciągu trzech najbliższych lat w trzech śląskich miastach: Katowicach, Mikołowie i Zabrzu.
- Gdyby nie UE, nie moglibyśmy realizować tego rozpoczętego kilka dni temu projektu. Przekładając go na prosty język - to nowe linie technologiczne, nowy pokład podziemnego zgazowania węgla w kopalni doświadczalnej Barbara, nowe laboratoria i mnóstwo młodych ludzi. Będzie to ogromna szansa na rozwój gospodarczy Polski - mówiła wicedyrektor GIG, prof. Krystyna Czaplicka.
W kategorii: nauka laureatem konkursu został prof. Andrzej Klasik z Akademii Ekonomicznej w Katowicach - "za działalność
na rzecz stworzenia i promocji Metropolii - co wpisuje się w politykę regionalną UE".
Statuetkę za przedsięwzięcie innowacyjne odebrał prezes i współzałożyciel Parku Naukowo-Technologicznego "Euro Centrum" w Katowicach - przede wszystkim "za współpracę z uczelniami i wykorzystanie potencjału śląskiej nauki w zakresie nowych technologii i alternatywnych źródeł energii".
W najliczniej obfitującej w nominacje kategorii - gospodarka - powołani przez wojewodę eksperci wybrali spośród ośmiorga kandydatów Oddział Euroterminal w Sławkowie Centrali Zaopatrzenia Hutnictwa w Katowicach. Uznali, że Euroterminal to "łącznik między Wschodem a Zachodem o wymiarze ponadregionalnym, a pewnie z czasem ponadeuropejskim".
Laureaci konkursu otrzymali statuetkę, której projekt wyłoniono w konkursie przeprowadzonym wśród studentów katowickiej Akademii Sztuk Pięknych. Wybrano projekt Marty Wieczorek, który - jak mówiła jego autorka - "odwołuje się do tego, co śląskie" oraz do idei m.in. innowacyjności i kreatywności. Statuetka to przezroczysta przestrzenna cyfra "5", z zaznaczonymi na jej bocznych płaszczyznach barwami kojarzonymi z regionem.
Obok konkursu "Śląskie na 5" Śląski Urząd Wojewódzki w Katowicach przygotował w ramach obchodów 5-lecia Polski w UE m.in. stronę internetową pod tym samym hasłem, majową imprezę plenerową m.in. z biegiem rodzinnym na 5 km oraz rozstrzygnięty również w maju konkurs dla uczniów na makietę już zrealizowanej inwestycji współfinansowanej ze środków
Wspólnoty.
http://www.tvs.pl/informacje/17466/
Cytat:
BĘDZIN MIASTEM PRZYJAZNYM BIZNESOWI
Będzin został jednym z laureatów nagrody Miasto Przyjazne Biznesowi. Wręczenie nagród nastąpiło podczas Konferencji Lokalnego Biznesu Śląska (15 października 2009 r.) w Katowicach.
W konferencji uczestniczyło 130 osób, w tym kilkadziesiąt z firm, kilkanaście z banków spółdzielczych oraz kilkunastu burmistrzów i prezydentów miast. Nagrody wręczono przedstawicielom z banków, przedsiębiorstw i miast z województw dolnośląskiego, opolskiego i śląskiego.
http://www.bedzin.pl/defa...=1881&templId=8
_________________ "przemoc jest lepsza niż kult ciszy"
Śląski ogon?
Najlepsza Przestrzeń Publiczna, Perły w Koronie, Siedem Cudów Architektury - w żadnym z tych internetowych plebiscytów nie zwyciężył obiekt z terenu Zagłębia Dąbrowskiego. Czy to czysty przypadek, marność zabytków, czy słaba promocja?
W ubiegłą środę poznaliśmy wyniki konkursu na Najlepszą Przestrzeń Publiczną woj. śląskiego. Wygrała siedziba firmy Canea z Cieszyna, otrzymując 5912 punktów od internautów. Sosnowiecka Neofilologia, w tym samym głosowaniu, zajęła lokatę dziewiątą (i 1256 punktów), natomiast dąbrowskie centrum handlowe Pogoria uplasowało się na miejscu 11.
Nie zasłużyliśmy też na Perłę w Koronie 2009. Zaszczytny tytuł powędrował do zespołu klasztorno-pałacowego w Rudach, który dostał aż 30 tysięcy głosów internautów. Na tym tle marnie wypada nawet ośmiotysięczne poparcie dla będzińskiego zamku, a wyniki Domu Ludowego w Ostrowach Górniczych (1245 głosów), czy bazyliki NMP Anielskiej w Dąbrowie Górniczej (50 głosów) wołają o pomstę do nieba.
Żadne z miast regionu nie odniosło także sukcesu podczas plebiscytu na cuda architektury. Czy oznacza to, że na mapie regionalnej architektury Zagłębie nie istnieje? Czy należy porażką w plebiscycie obarczać śląski spisek, czy może raczej... własną nieudolność?
Jak pisze na swoim blogu inicjator akcji Marcin Nowak, wybory siedmiu cudów Śląska „to doskonałe badanie regionalnego internetu. Czy umiemy się zmobilizować i lobbować na rzecz obiektów ze swoich miast?"
Ilość głosów oddana na poszczególne zabytki z regionu (zwłaszcza z plebiscytu na Perłę w Koronie) wskazuje, że z mobilizacją jest dość krucho. - To w dużej mierze wina promocji. Proszę zobaczyć, jak wyglądała sytuacja w przypadku głosowania na przestrzeń publiczną. Gdyby od początku tak promowano konkurs jestem przekonany, że lokaty zagłębiowskich obiektów byłyby znacznie lepsze - ocenia Piotr Bielecki ze stowarzyszenia Forum dla Zagłębia Dąbrowskiego. Z obserwacji Bieleckiego wynika zatem, że internauci oddają głosy na swoje miasta, ale wtedy, gdy są do tego często zachęcani: - Jeśli ludziom powie się, że jest jakiś konkurs i warto oddać w nim głos na swoje miasto, to oni zakaszą rękawy i będą głosować.
A może zawodzą raczej... same zabytki - nie dość wartościowe, by zwracać na nie uwagę i promować w regionie? - Trzeba rozróżnić dwie kwestie. Jeśli mówimy o kandydatach w konkursie na przestrzeń publiczną, to zdziwiłbym się, gdyby wygrał budynek Neofilologii, bo faktycznie w plebiscycie były kandydatury lepsze. Jednak wartość naszych zabytków nie jest mniejsza, niż śląskich - zapewnia Paweł Dusza, naczelnik Wydziału Kultury sosnowieckiego urzędu miasta, przez lata miejski konserwator zabytków.
Dusza podkreśla, że takie zabytki Sosnowca jak cerkiew, dworzec PKP, czy pałac Dietla od lat figurują w publikacjach specjalistycznych jako wartościowe obiekty. - Każdy, kto zna się choć trochę na architekturze wie, że te zabytki są bardzo cenne. Kiedy zdarzało mi się oprowadzać znajomych po cerkwi, czy pałacu Dietla, dosłownie zbierali szczęki z podłogi - byli pod ogromnym wrażeniem tych miejsc - opowiada naczelnik.
Jednak nieobecność zagłębiowskich zabytków w rankingach wojewódzkich nie dziwi, skoro nawet mieszkańcy regionu nie znają ich wartości. - Ludzie naprawdę nie orientują się, że w ich miastach istnieją jakieś zabytki. Przekonujemy się o tym, organizując wycieczki „Zwiedzaj Zagłębie z FdZD", na przykład do sosnowieckiej cerkwi. Choć trudno w to uwierzyć, obecni na wycieczce mieszkańcy często nie wiedzieli, że w ich mieście w ogóle jest taki obiekt! - mówi Bielecki.
Na tym tle rodzynkiem jest 150-letni dworzec PKP. To obiekt doceniony także na Śląsku i wpisany do Szlaku Zabytków Techniki. -Było dość trudno przekonać do dworca urzędników wojewódzkich, ale finalnie udało się i już nikt nie ma wątpliwości, że obiekt jak najbardziej spełnia wymogi, by stać się atrakcją szlaku - zapewnia Paweł Dusza.
Czy oznacza to, że zagłębiowskim zabytkom jest trudniej przebić się do świadomości śląskich decydentów? Czyżby potwierdzały się przypuszczenia o dyskryminacji, czy uznawaniu za mniej istotne tego, co znajduje się po tej stronie Brynicy? - To nie wina Ślązaków, że nie umiemy głosować na swoje zabytki. Nie ma sensu tworzyć teorii spiskowych, tylko głosować, głosować, głosować. Będzie zresztą ku temu dobra okazja - za rok rusza wojewódzki plebiscyt na siedem cudów natury.
Niestety nie mogę się zgodzić z autorką powyższego artykułu. Czemu mam głosować, po co, po to by móc chwalić się że obiekt "x" go wygrał, w takich głosowaniach głosuje się przede wszystkim na miasta, one są priorytetem przy podejmowaniu decyzji. Prawie każdy z nas tak robi, rzadko patrzy na walory danego obiektu, po pierwsze zapewne słabo zna to na co miałby zagłosować, po drugie przy wielu przypadkach Ślązacy na pewno nie zagłosują na obiekty zagłębiowskie, czemu? bo tak!
Nudzą mnie takie konkursy, a znamienny cel tego głosowania można odczytać z cytowanego blogu autora tego całego zamieszania, "jak pisze na swoim blogu inicjator akcji Marcin Nowak, wybory siedmiu cudów Śląska „to doskonałe badanie regionalnego internetu." Wybory miały wyłonić perły Ślaska a nie Zagłębia, więc tylko należy się cieszyć, że Zagłębiacy owszem zmobilizowali się, ale do bojkotu. I za to im brawa.
_________________ "przemoc jest lepsza niż kult ciszy"
_________________ Moja Czeladź - Moje miejsce. Gość, po co nam powiat będziński? Moja Czeladź NIEZALEŻNY portal o Czeladzi. Czeladzkie Stowarzyszenie "ROZWÓJ MIASTA" - Nam Zależy!
_________________ Moja Czeladź - Moje miejsce. Gość, po co nam powiat będziński? Moja Czeladź NIEZALEŻNY portal o Czeladzi. Czeladzkie Stowarzyszenie "ROZWÓJ MIASTA" - Nam Zależy!
Koszulki autorstwa myrufki i mojego.
Co prawda hardcore do regionów ma się nijak, lecz powiem tak- było ogromne zapotrzebowanie m.in. na taką koszulkę. Pierwsza partia w liczbie 30 sztuk rozeszła się po kilku godzinach, w zasadzie bez zbytecznej reklamy (zostały mi dwie sztuki koszulki czerwonej o rozmiarze XXL)
Jednocześnie informuję, że w ciągu tygodnia będę zamawiał następną partię, kolory koszulek w zasadzie obojętne (co do białych, muszę się dopytać firmę która takie koszulki produkuje, jak będzie wyglądała sytuacja z czarnym nadrukiem).
Koszt takiej koszulki z nadrukiem to 20 zł- można zamówić lepszej jakości koszulki- wtedy cena automatycznie będzie wyższa (te, które teraz robiliśmy są o gramaturze 155).
Osoby chętne niech podsyłają do mnie na PW informacje, jakie koszulki, jakie rozmiary i ewentualnie ile ich potrzeba. Myślę że następna partia będzie do maksymalnie trzech tygodni.
Poniżej kilka zdjęć wykonanych na szybko
_________________ "przemoc jest lepsza niż kult ciszy"
kolejny durny konkurs.
Tym razem wybierane wydarzenie, osobę, dzieło, którym to "nasze" województwo może się pochwalić, w Wolnej Polsce.
Szukajcie czegoś nieśląskiego- życzę powodzenia
http://www.20latrp.pl/pleb_slaskie.html
_________________ "przemoc jest lepsza niż kult ciszy"
Zakończył się I Konwent P-JKM. Dokonał zmiany czterech punktów Statutu oraz zmienił nazwę Partii. Uzupełnił Radę Partii do 21 Członków i wybrał jej Prezydium (Prezesem zostałem ja, I V-Prezesem kol.Mariusz Waszak z Poznania, II V-Prezeską kol. Bogusława Domagalska-Łabędzka z Wrocławia. Obrady przebiegały sprawnie, głosowania też (nieco skomplikowany był tylko wybór nowej nazwy Partii).
Nowy Statut zostanie jeszcze przed zatwierdzeniem przez Sąd zamieszczony do wiadomości Państwa. Wprowadza on pojęcie Regionów:
Północny: Pomorskie, Zachodnio-Pomorskie, Mazury i Warmia
Jeśli chodzi o Centralno - Południowy.
Wydaje się że wszystko jest ok tylko gdzie jest np Częstochowa, Żywiec, Myszków itp (Małopolska??).
Jak już jest taki podział to u licha czemu jest Zagłębie ze Śląskiem - na guzik takie wymienienie jak nas z nimi razem trzymają - jest Małopolska to u licha czemu nas tam nie ma - to znaczy ze dla nik Zagłębie ma być Śląskiem - niech sobie te nazwy schowają.
Co do zdjęcia to z tyłu widać ONR z Górnego Śląska (ciekawe co na to RAŚ) - ten ich żółty ptaszor tam jest - ten sam którego nam wcisnęli na godło województwa - a to jest kpina skandal targowica ten ptaszor na godle województwa oczywiście u siebie to mogą na pęczki tych ptaków rysować!!!
ZRÓBMY coś z tym żółtym ptaszorem - niech nie lata nad naszym niebem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum